No Sex In The City

Babski wieczór (przekleństwo singielki) – inaczej…

IMG_2042Czas wolny singielki, to poza randkami, które trafiają się z różnym natężeniem i zazwyczaj podlegają prawu serii, to przede wszystkim nieskończona ilość babskich wieczorów. „Sztaby kryzysowe” zwoływane są w każdym możliwym momencie i z każdego możliwego powodu: właśnie dała o sobie znać miłość sprzed lat, szefowa doprowadziła Cię do szewskiej pasji czy też złamany paznokieć okazał się kroplą przepełniającą czarę goryczy, każdy powód jest wystarczająco poważny aby zwołać posiedzenie 😉

Ostatnio jednak coraz częściej sztaby kryzysowe wypierane są przez wieczory metamorfoz, które organizowane są przy współpracy przedstawicielek najistotniejszych gałęzi przemysłu w życiu każdej singielki czyli: fryzjerstwo, kosmetyka, moda i winiarstwo. Wieczory metamorfoz są świetnym rozwiązaniem dla zabieganych kobiet. Podczas wieczoru w towarzystwie znajomych i lampki wina możemy zrobić zakupy unikatowych ubrań i mieć pewność, że pół miasta w nich nie chodzi a także wymienić się najświeższymi newsami. Podczas tego samego wieczoru możemy skorzystać z konsultacji kosmetologa, który wykona odpowiedni zabieg na twarz i dobierze odpowiednie do naszej cery kosmetyki pielęgnacyjne.  Profesjonalna wizażystka wykona makijaż idealny do naszego typu urody, służy poradą w doborze odpowiednich  kosmetyków do makijażu a to wszystko w wesołej i gwarnej atmosferze babskiego wieczoru. W międzyczasie manikiurzystka zadba o prezencję naszych dłoni a na deser, kiedy już jesteśmy wystylizowane, możemy kupić biżuterię, która będzie idealnym dopełnieniem naszej metamorfozy. Po takim wieczorze powrót do domu zamiast wyjścia w miasto byłoby grzechem śmiertelnym.

Takim właśnie wieczór zorganizowały pod hasłem „Wspólnie na Wspólnej” właścicielki salonu Fifty Fifty Concept, butiku Sono Qui i konsultantki kosmetyków Mary Kay. Dla kobiety prowadzącej biznes inicjatywa organizowania takich wieczorów stwarza świetną okazję networkingu: sprzyja zarówno zdobywaniu nowych klientek jak i promocji oferowanych produktów czy usług. Uczestniczki mają nie tylko świetną okazję do spotkań w miłym gronie ale oszczędzają mnóstwo czasu i energii gdyż zamiast spędzać pół dnia w zatłoczonym centrum handlowym, w miłym gronie mogą zadbać o siebie kompleksowo. Kobieta odpowiednio natchniona i obsłużona jest w stanie wydać każdą sumę pieniędzy. Wieczór metamorfoz uważam za idealny przykład  połączenia „przyjemnego z pożytecznym” dla przedstawicielek obu stron transakcji zakupowej 😉

WP_20160121_015-311988429_1102214783123283_6117190428248823539_nWP_20160121_012WP_20160121_018WP_20160121_025-2WP_20160121_005-2WP_20160121_006

12002174_1074932579184837_7031150246832396905_nWP_20160121_017

0

Gotowe na Nowy Rok…

IMG-20150921-00021Spotykam się z M. po przerwie świąteczno – noworocznej aby obgadać statusy wszelkich najważniejszych życiowych kwestii takich jak: poziom degradacji figury po świętach, katastroficzne imprezy sylwestrowe kończąc na planach i postanowieniach na rozpoczynający się właśnie rok. W pewnym momencie dzwoni telefon i M. odbywa rozmowę z mamą. Mimo woli przysłuchuję się tej rozmowie ale jedno zdanie: „… słoń został rozbity…” wprowadza mnie w osłupienie, niemałą konsternację i nasuwają mi się pytania w stylu: „…ale jaki słoń?!…czy to nie słoń przynosi szczęście?!… co ona znowu wymyśliła?! Doczekawszy się wreszcie zakończenia rozmowy telefonicznej M. pytam:

Ja – o co chodzi z tym słoniem?

M.  – pamiętasz? stał tutaj taki biały z podniesioną trąbą

Ja – oczywiście, że nie pamiętam figurki słonia

W głowie: kto by pamiętał figurkę widzianą w mieszkaniu, w którym bywasz częściej niż gdziekolwiek indziej  (przecież to nie to samo co ten biegający bulwarami wiślanymi w Toruniu Adonis, widziany 10 miesięcy temu przez 30 sekund, którego każdy szczegół ubrania jestem w stanie podać…

M. – Luda wreszcie ją zbiła

Ja  – No tak one zawsze coś muszą uszkodzić, sprzątanie „bez ofiar” nie jest możliwe

M. – Nie, to nie tak, to ja ją o to prosiłam

Ja – ??!!!

M. – Odkąd tutaj stał to przynosił same niepowodzenia i pecha i stwierdziłam, że muszę go zbić aby uwolnić szczęście, które w sobie chowa. Ale ja nie mogłam tego zrobić aby nie przyniosło mi to pecha więc poprosiłam o to Ludę.

W głowie: spędziłam obok M. cały rok, większych tragedii nie stwierdziłam, biedny słoń ale argumentacja logiczna więc wykazuję się zrozumieniem…

Ja – W sumie racja. Pamiętasz tego bożka płodności, którego dostałam od Doroty?

M. – Pamiętam, jego fallusa można było pomylić z nogą 😉

Ja – Właśnie… a pamiętasz jak Ala powiedziała, że on ma w tym fallusie negatywną energię i sprowadza ją na przedmiot/miejsce w kierunku którego jest skierowany i że powinnam go zwrócić w kierunku drzwi aby odpychał ewentualną złą energię z zewnątrz a nie „pustoszył energetycznie” mojego mieszkania? …

M. – Coś rzeczywiście mówiła

Ja – No to wyobraź sobie, że mój bożek stoi na balkonie przy tej temperaturze (-15 ). Uznałam, że bezpieczniej będzie jednak relokować delikwenta aby nie promieniował tą złą energią i wystawiłam go na balkon fallusem skierowanym w „próżnię” a przy tym okazało się, że nie jest zbyt odporny na warunki atmosferyczne i fallus uległ lekkiej degradacji co na pewno osłabiło jego złe moce. Więc teraz to już na pewno mi nic nie grozi.

M. – śmiech … czy Ty słyszysz co my wygadujemy ? muszę o tym napisać

Ja. – poważnie podchodzimy do życia i zapobiegamy tragediom wszelkimi, możliwymi, dostępnymi sposobami… hahahaha

Tak w pełni przygotowane z pełnym zapałem i nową energią rozpoczęłyśmy Nowy Rok 😉

P.S. Zbieżność imion przypadkowa, zostały zmienione na potrzeby wpisu.

0

AAA figura na sylwestra potrzebna od zaraz…

silhouette-702200Święta szczęśliwie dobiegły końca, jeszcze nie wszystkie spożyte frykasy uległy strawieniu a już rozpoczął się maraton porad jak pozbyć się świątecznych kilogramów, jak oczyścić organizm a to wszystko po to, aby zabłysnąć w sylwestrową noc. W związku z tym, że jestem zapaloną zwolenniczką zdrowego trybu życia i ja postanowiłam napisać o tym jak poradzić sobie ze świątecznymi, nadprogramowymi kilogramami, otóż moja rada brzmi – nie róbcie NIC, zaakceptujcie, pokochajcie i poczekajcie tydzień a kilogram same odejdą, jeśli w ogóle zdążyły się pojawić 😉

Kto powiedział, że w sylwestrową noc nie możemy błyszczeć z boczkami, które są wspomnieniem wspaniale spędzonych chwil w rodzinnym gronie? Kto, poza nami, jest w stanie dostrzec, że mamy tu i ówdzie ciut więcej? Więc moja rada aby zabłyszczeć w sylwestrową noc – załóż najwyższe szpilki (tutaj nie ma kompromisów), wciągnij brzuch (to zawsze działa) uśmiechnij się, wyluzuj i oczekując najlepszego udaj się w miejsce gdzie planowałaś przywitać Nowy Rok.

Zazwyczaj nie jestem taka pobłażliwa w podejściu do diety i Ci, którzy mnie znają, wiedzą jak bardzo bezkompromisowo podchodzę do tematu. Ale nie rozumiem całej tej nagonki z przygotowaniem do sylwestra. Czy nie byłoby lepiej gdyby nikt nas nie stresował przed tym wieczorem? Czy kobieta szczęśliwa, wypoczęta i zrelaksowana nie wygląda najlepiej? Jak może zakończyć się impreza, na którą idziecie głodne (ja zazwyczaj jestem zła), osłabione i zmęczone ekspresową dietą? W najlepszym wypadku padacie tuż po północy, po jednej lampce wina wyglądacie na tak wstawione jakbyście wypiły całą butelkę a jeśli również podczas nocy sylwestrowej nie  zadbasz o odpowiedni posiłek to ewentualnego księcia z bajki (oczywiście jeśli takiego poszukujesz) możesz wypatrywać w muszli, nad którą sprowadzi Cię wypity w nadmiarze szampan.

Więc jeśli na prawdę chcesz błyszczeć to się uśmiechnij, zadbaj o odpowiednie towarzystwo i nastaw się na wspaniałą imprezę. W tym roku postanowiłam przetestować takie podejście do sprawy sylwestra a wrażeniami podzielę się z Wami tuż po Nowym Roku 😉

Życzę Wam szampańskiej i beztroskiej zabawy !

0